Muszę Ci powiedzieć coś szczerze.
Nie zawsze byłam tak pewna siebie w sprzedaży, jak jestem dziś.
Był taki okres, kiedy samo myślenie o sprzedaży sprawiało, że czułam:
że mówię „za mało przekonująco”,
że moje oferty „mogłyby być lepsze”,
że klienci odpadają nie dlatego, że nie potrzebują — tylko dlatego, że ja nie wiedziałam, jak o tym mówić,
i że inni trenerzy i coachowie „jakoś to robią”, a ja spędzam godziny na próbach napisania jednego maila.
Zwłaszcza rozmowy sprzedażowe były dla mnie jak maraton na zimno:
Niby potrafię, niby wiem… a jednak coś nie klika.
Czasem kończyłam spotkanie i myślałam:
„Powinnam to inaczej poprowadzić…”
„Tu straciłam klienta…”
„O matko, gdybym tylko wiedziała, co powiedzieć w tym momencie…”
I tu wchodzi game-changer.