Stres, który czyni cuda

Kłopotliwy spadek po przodkach - czy stres to tylko walka lub ucieczka?

Wokół stresu narosło sporo mitów, błędnych, a co gorsza szkodliwych przekonań i chętnie, ale bezrefleksyjnie powielanych teorii. Jedną z nich jest powszechnie znana teoria, jakoby stres był przestarzałym mechanizmem znanym bliżej jako „walcz albo uciekaj”, kompletnie niedostosowanym do naszych czasów. No bo kto dzisiaj musi walczyć z tygrysem szablozębnym lub uciekać przed rozwścieczonym mamutem? No właśnie… Czasy, delikatnie mówiąc, się zmieniły. Nasze problemy, wyzwania i stresujące sytuacje się zmieniły. I choć często możesz odnosić wrażenie, że Twój organizm podczas rozmowy kwalifikacyjnej lub prezentacji projektu w pracy włącza właśnie tę reakcję (walcz albo uciekaj), to tak naprawdę ma cały wachlarz możliwości. I zapewniam Cię, że większość z nich wykorzystuje, by Cię chronić.

Zanim jednak pokażę Ci, na czym polega ta ochrona i co to za cuda, jakie sprawia stres (i nie, tym razem nie będzie wyłącznie o adrenalinie, dzięki której matka jest w stanie osiągnąć olimpijskie prędkości na setkę, by uratować swoje dziecko przed nadjeżdżającym samochodem. Tym razem doniesienia naukowe, jakie Ci pokażę, mogę Cię „wybić z kapci”, bo prawdopodobnie zachwieją Twoimi przekonaniami na temat stresu), spójrz na mniej znane, a jednak powszechne reakcje na stres.

  • reakcja na wyzwanie – bardzo podobna do reakcji „uciekaj albo walcz” – wzrasta poziom adrenaliny, kumuluje się energia, pojawia się dobre samopoczucie. W odróżnieniu od reakcji „uciekaj albo walcz” w miejsce strachu pojawia się koncentracja. Po stresującej sytuacji organizm szybciej dochodzi do siebie.
  • reakcja przyjaźni i opieki – odpowiada za pogłębianie relacji z innymi ludźmi w obliczu trudnej sytuacji. Wzmacnia empatię i ułatwia zwrócenie się o pomoc. Charakteryzuje się również odwagą, jeżeli w grę wchodzi ochrona najbliższych.
  • reakcja rozwoju i nauki – pozwala wyciągnąć wnioski z trudnej sytuacji. Stanowi najczęściej ostatni etap, czyli  powrót do równowagi. Bardzo często odbywa się na tym etapie prawdziwa burza emocjonalna. Ma to za zadanie odnalezienie sensu w tym, co się wydarzyło, wyciągnięcie cennych lekcji z własnych przeżyć i zrozumienie doświadczeń. Pamiętaj, by nie tłumić w sobie tych emocji, bo są bardzo potrzebne, aby dojść do siebie.
  • reakcja pobudzenia i przyjemności – towarzyszy jej duże pobudzenie i chęć osiągania wyznaczonych celów. Najczęściej dążymy do intensyfikacji doświadczeń, które przynoszą to dobre samopoczucie. Reakcja charakterystyczna dla miłośników sportów ekstremalnych i…. dla zakochanych.

Musisz wiedzieć, że przebieg tych „prototypowych” reakcji na stres u każdego z nas wygląda inaczej. Ba, każdy z nas ma swój własny, indywidualny i niepowtarzalny wzorzec reakcji stresowej. Żeby skutecznie zarządzać swoim stresem, musisz go zidentyfikować. Warto to zrobić, by wyciągnąć maksimum korzyści ze stresu i odpowiednio zredukować jego negatywne skutki.

Jak to zrobić? Przez cały proces identyfikacji i określania swojego wzorca reakcji na stres przeprowadzam Cię w moim najnowszym e-booku „NO STRESS, czyli jak zwiększyć pewność siebie i zapanować nad stresem w trudnych sytuacjach” – zapisz się na listę zainteresowanych i sprawdź, czy ten e-book jest dla Ciebie.

A co z przekonaniem o szkodliwości stresu?

Zróbmy mały eksperyment. Pomyśl o stresie – z czym Ci się kojarzy? Jakie emocje w Tobie wywołuje to słowo? Czy jest to coś pozytywnego? Coś, czego chcesz doświadczać na co dzień? Czy może wręcz przeciwnie, na myśl przychodzą Ci same negatywne skojarzenia i wiesz, że stres to jest coś, co należy ograniczać, bo jest szkodliwe? Szczerze mówiąc, stawiam na to drugie.

Dlaczego?

Bo od kilkunastu lat uczę się, jak radzić sobie ze stresem i jego skutkami. I przez te wszystkie lata rzadko kiedy słyszałam, że stres jest czymś dobrym! Choć wiedziałam, że są pewne sytuacje, kiedy ten stres jest niezbędny i że radzenie sobie ze stresem nie polega na jego zwalczaniu. Dopiero, kiedy zaczęłam pisać e-booka i zagłębiać się w badania naukowe w dziedzinie stresu – obraz sytuacji nabrał zupełnie nowych kształtów. Okazuje się bowiem, że przekonanie o szkodliwości stresu jest bardziej szkodliwe niż stres sam w sobie! I jasne – nie możemy powiedzieć, że stres nigdy nie szkodzi, bo to by było zakłamanie w drugą stronę. Musisz jednak wiedzieć, że kluczem do rozwiązania zagadki stresu jest Twoje nastawienie psychiczne.

Naukowcy donoszą, że negatywne przekonania prowadzą do autosabotażu na poziomie reakcji fizjologicznej (!!)
– skoro bierzemy coś za fakt, to nasz organizm uznając to za prawdę, zrobi wszystko, by tak rzeczywiście było.

W konsekwencji ponosimy porażkę, która jeszcze bardziej wzmacnia nasze negatywne przekonanie i błędne koło się zamyka. Bardzo ciekawe badania w tej dziedzinie prowadziły zespoły Alii Crum i Grega Waltona z Uniwersytetu Stanforda. Badaczka badała m.in. jak nastawienie psychiczne wpływa na ilość wydzielanych hormonów stresu (kortyzolu – odpowiada za mobilizację i wytworzenie energii w ciele i DHEA – odpowiada za rozwój mózgu i równoważy skutki kortyzolu, ułatwiając poradzenie sobie ze stresem) w trudnej sytuacji, jaką jest rozmowa kwalifikacyjna. Badani byli podzieleni na dwie grupy – pierwsza przed rozmową obejrzała film o korzyściach płynących ze stresu, a druga o jego szkodliwości. Co się okazało? Otóż w próbkach śliny u osób z pierwszej grupy było więcej hormonu DHEA niż u osób z drugiej grupy! Przy czym kortyzol był u wszystkich na podobnym poziomie. Co to oznacza w praktyce? Osoby o pozytywnym nastawieniu do stresu były w stanie lepiej poradzić sobie ze stresującą sytuacją – i to na obiektywnym , fizjologicznym poziomie!
Bardzo ciekawy mini wykład Alii Crum o wpływie nastawienia znajdziesz tutaj (video jest po angielsku).

Zanim więc zaczniesz się stresować tym, że się stresujesz, pomyśl, co dobrego może dać Ci stres. Pomoże Ci w tym poniższy akapit.

Dobroczynne skutki stresu

Zanim przejdziemy dalej zapamiętaj proszę, że nie ma czegoś takiego jak dobre i złe hormony stresu – wszystkie są potrzebne i odgrywają ważne role w Twoim organizmie, więc nawet jeśli jeden z drugim zaszaleją i wywołają niezbyt przyjemne skutki (zwłaszcza przy stresie długofalowym) – nie spisuj ich od razu na straty, bo wszystko zależy od ich proporcji. A w stresie jak w życiu – co za dużo, to niezdrowo 😉

Skoro w poprzednim akapicie do tablicy został wywołany hormon DHEA, to jemu przyjrzyjmy się w pierwszej kolejności. O ile zbyt wysoki poziom kortyzolu może wiązać się ze spadkiem odporności i depresją, o tyle wysoki poziom DHEA wpływa na podniesienie odporności, skraca czas gojenia się ran, ogranicza ryzyko wystąpienia lęku i depresji, czy wreszcie chorób neurologicznych i kardiologicznych. Co jeszcze daje ten hormon? Lepszą koncentrację i umiejętność uczenia się poprzez wyciąganie wniosków z trudnych sytuacji.

Co z pozostałymi hormonami?

Kortyzol w zbyt dużych dawkach może być niebezpieczny, jednak jest niezbędny, by skumulować energię do działania. Adrenalina pomaga wyostrzyć zmysły. Z kolei endorfiny, dopamina i testosteron dbają o utrzymanie Twojej motywacji na odpowiednio wysokim poziomie. Ten hormonalny koktajl, jaki serwuje stres, daje pewność siebie, mobilizację i przysłowiowego „kopa” do działania, a także pozwala wejść w tzw. stan flow. Co ciekawe podczas reakcji stresowej wydziela się również oksytocyna, znana jako „hormon miłości”. To właśnie ona odpowiada za zacieśnianie relacji z innymi ludźmi w stresującej sytuacji. I to ona odpowiada za odwagę. Kiedy trzeba ratować naszych najbliższych (i nie tylko wtedy) niemalże „wyłącza” reakcję strachu w naszym mózgu! Ale to nie wszystko – oksytocyna ma bardzo korzystny wpływ na układ krwionośny, jeśli więc w reakcji stresowej wydziela się ten hormon, to dosłownie regeneruje serce. Czy to oznacza, że stwierdzenie „dostanę zawału z tego stresu” jest fałszywe? Niestety… nie do końca. Rzeczywiście stres może się przyczynić do zawału, jednak muszą być spełnione również inne przesłanki zwiększające ryzyko – np. miażdżyca.  

Badania naukowe dowodzą, że w mechanizm stresu wbudowane jest wzmacnianie odporności.

Może jesteś w stanie przypomnieć sobie sytuację, kiedy podczas jakiegoś stresującego okresu nie imały się Ciebie choroby, a gdy tylko emocje opadły – dosłownie Cię rozłożyło? Ja mam wiele takich przykładów z własnego podwórka. Może dlatego tak lubię, gdy cały czas coś się dzieje? Przynajmniej oszczędzam wtedy na wizytach w aptece 😉

Czy warto oswoić stres?

Cóż, pytanie po lekturze tego artykułu wydaje się retoryczne. Ale powiedzmy to głośno – TAK, WARTO OSWOIĆ STRES. Nie zwalczać. Nie pozbywać się. Oswajać.

Po co? Ano po to, żeby wykorzystać jego pozytywne skutki, zmienić nastawienie do stresu i ograniczyć negatywne konsekwencje. Bo tak, jeśli nie umiemy sobie ze stresem radzić i rozluźnić napięcia wtedy, kiedy nie jest ono potrzebne lub jest za mocne, to jesteśmy narażeni na złe samopoczucie, przygnębienie, lęk, depresję, choroby narządów wewnętrznych i inne nieprzyjemności.   

Najważniejsze jednak jest zrównoważone podejście – zamiast bać się stresu, należy go traktować jako zasób, który można, a nawet trzeba świadomie wykorzystywać. Pierwszym krokiem do poradzenia sobie ze stresem jest jego oswojenie, więc śmiało – zrób to szaleństwo i zrewiduj swoje poglądy na temat stresu. Lepiej mieć go po swojej stronie niż z nim walczyć.

Cały proces świadomego oswajania – krok po kroku – od początku do końca, opisuję w moim e-booku „NO STRESS, czyli jak zwiększyć pewność siebie i zapanować nad stresem w trudnych sytuacjach”. Powiem więcej, dzięki mnóstwie praktycznych ćwiczeń przeprowadzę Cię przez ten proces i pomogę Ci stworzyć Twoją indywidualną strategię radzenia sobie ze stresem, tak by stał się Twoim sprzymierzeńcem. Jeśli więc chcesz nauczyć się jak skutecznie radzić sobie ze stresem, zapraszam Cię do zapisu na listę zainteresowanych e-bookiem – przekonasz się, czy jest on dla Ciebie.

Dobrego dnia!
Kasia Preidl

 

You Might Also Like